Wywiad z Mateuszem Kiełczyńskim

Cześć, wszystkim! Zapraszamy do zapoznania się z serią naszych wywiadów z artystami, z którymi współpracuje studio tatuażu ZMORA.

Wywiad nr. 1. Mateusz Kiełczyński

Jak długo tatuujesz?

  • Swój pierwszy tatuaż na człowieku wykonałem we wrześniu 2014 roku. Wcześniej przez około 2 miesiące praktykowałem w jednym z warszawskich salonów tatuażu.

Co skłoniło cię do zainteresowania się sztuką tatuażu?

  • Tatuaż interesował mnie od wczesnych lat szkolnych. Pierwsze myśli o wykonaniu tatuaży na własnym ciele pojawiły się w okresie gimnazjalnym. Na szczęście człowiek w tedy nie był przy gotówce i nie miałem możliwości aby zrobić tatuaż. Prawdopodobnie skończyłbym z tribal’owym rękawem czy jakimś smokiem z katalogu stąd też brak funduszy okazał się zbawienny. W liceum naszła mnie myśl aby spróbować samemu wykonywać tatuaże. Niestety nie mogłem pozwolić sobie na sprzęt do tatuażu, a warunki małego miasteczka na obrzeżach Łodzi nie pozwalały mi na podjęcie praktyk.

Czy twoje wcześniejsze zainteresowania, hobby lub wykształcenie miało wpływ na aktualnie wykonywany zawód?

  • Temat rzeka. Od zawsze coś rysowałem. Na poziomie szkoły podstawowej czy gimnazjum nie byłem bardziej uzdolniony niż moi rówieśnicy. Jedyną moją przewagą nad typowym Kowalskim było to, że ja po prostu próbowałem coś robić. Wszystko zmieniło się w liceum, postanowiłem iść na studia architektoniczne, które wymagają umiejętności rysunku aby zaliczyć egzamin wstępny. Przez 2 lata uczęszczałem do szkoły rysunku w Warszawie. Jeździłem 4 godziny pociągiem w każdy piątek aby zdążyć jeszcze na zajęcia piątkowe z rysunku. Cały weekend rysowałem pod okiem świetnych nauczycieli. Spałem dwie noce w śpiworze na podłodze pracowni. Cieszę się, że była taka opcja bo ciągłe obcowanie z ludźmi z wielką pasją bardzo pomagało. W niedzielę wieczorem kolejne 4 godziny poświęcałem na powrót do rodzinnego Sieradza. Uważam, że to głównie te 2 lata nauki, rozbudziły moją pasję do rysunku, który potem przerodził się w inne medium artystyczne jakim był tatuaż. Oczywiście nie mogę też pominąć okresu studiów. Architektura nauczyła mnie stylu, tego co jest ładne, co brzydkie a nawet tego co jest ładne w brzydkim. Gdybym nie zaliczył mojej przygody z architekturą, podejrzewam, że poziom mojej estetyki nadal trwał by na poziomie tatuażu tribal’owego, który chce mieć każdy „byczek” na plaży w Mielnie.

W jakich pracach czujesz się najlepiej?

  • Najlepiej czuję się w pracach realistycznych oraz o charakterze malarskim/szkicowym. Prace realistyczne pozwalają mi zachować spokój duchowy. Jest to najczęściej praca czysto rzemieślnicza polegająca na przeniesieniu wzoru, który został wcześniej przygotowany. Prace bardziej artystyczne, gdzie często jest więcej improwizacji pozwalaj mi wyżyć się artystycznie. Dostarczają trochę adrenaliny i stresu, bo nigdy do końca nie wiem czego się po sobie spodziewać w takich pracach.

W jaki sposób tworzysz projekty tatuażu?

  • Tworzenie projektów w moim przypadku nie ma jednej wytyczonej ścieżki. Wiąże to się z tym, że tatuaże wykonuje w dwóch stylistykach. Pierwszą ścieżką jest realizm, gdzie projekt najczęściej ogranicza się do foto-manipulacji zdjęcia dostarczonego przez klienta. Wydobywam w tedy z takiego zdjęcia odpowiednia dla tatuażu kontrasty. Dodaje ważne detale lub też rozmywam mniej ważne fragmenty aby nie rozpraszały od głównego wątku.
    Drugą ścieżką projektową są tatuaże w stylistyce malarskiej, akwarelowej czy czasami nawet szkicowej. Prace takiej w zależności od własnych preferencji wykonuję klasycznymi technikami artystycznymi lub za pomocą elektronicznego odpowiednika poprzez tablet graficzny. Projekty najczęściej rozpoczynam kilka dni przed umówioną sesją. Ostateczną wersję uzyskuję najczęściej w noc przed lub rano już w pracowni razem z klientem. Podział pracy na kilka dni pozwala mi oderwać wzrok od projektu. Po powrocie do niego mogę dostrzec nowe możliwości korzystnych zmian.

Których wzorów nie podejmujesz się?

  • Nie podejmuje się prac bazujących na równym konturze. Prace geometryczne, mandale czy typowo linearne jak np. old-school czy styl neotradycyjniy sprawiają mi dużą trudność,. Nigdy nie miałem okazji rozwijać się w takim kierunku co skutkuje miernymi umiejętnościami w tym rodzaju tatuażu.

Czy masz swoich ulubionych artystów, którzy cię inspirują? Czy ich prace mają jakiś wpływ na twoją twórczość?

  • Tak, zdecydowanie mam swoich ulubionych artystów. Problem w tym że są ich dziesiątki lub nawet setki. Uwielbiam tatuaże, które są wykonane perfekcyjnie pod względem techniki oraz bazują na projektach, w których widać, że autor doskonale rozumie na czym polega kompozycja, gra cieni i kontrastów. Jeżeli chodzi o konkretne przykłady to z naszej polskiej sceny tatuażu szczególnie cenię sobie np. prace Agnieszki Trojanowskiej  „Yadou”, która tworzy piękne, lekkie akwarela ale także niesamowite ilustracje, będące jednocześnie mroczne i nostalgiczne a z drugiej strony delikatne. Kolejną osobą jest Emil Bajer, od którego posiadam już klika tatuaży realistycznych. W jego pracach uwielbiam głębie i kontrast. Prace mimo, iż są czasami bardzo mroczne zawsze mają w sobie jakieś światło, które buduje atmosferę dla całej pracy. Jeżeli chodzi o wpływy innych artystów na moją pracę to na pewno one istnieją. Ciężko mi określić jak wpływ wygląda. Śledząc prace różnych artystów nie da się nie brać ich podświadomie za wzór dla siebie.

Czego nie lubisz w zawodzie tatuażysty?

  • Głównie nie lubię konsekwencji zdrowotnych. Przy pracy siedzącej w ciągłym pochyleniu, nieustający ból pleców jest normą. Sam zmagam się z dwoma przepuklinami w odcinku lędźwiowym kręgosłupa przez co musiałem ograniczyć ilość tatuaży wykonywanych w czasie tygodnia.

Czy masz swoją ulubioną kolorystykę w pracach? Czy jakichś barw unikasz?

  • Ulubionej nie mam, ale zdecydowanie wolę prace monochromatyczne.

Czy przypominasz sobie jakieś nietypowe sytuacje związane z twoją pracą i klientami?

  • Było ich na pewno kilka, ciężko wybrać, którą z tych sytuacji warto się podzielić. Była klientka, jedyna w całej mojej karierze, która zemdlała ze stresu zanim zaczęliśmy jeszcze pracę. Była klientka, która przyszła z wykrojonym okręgiem w koszulce. Powód by taki aby nie musieć się rozbierać do sesji, niestety nie zdało to egzaminu. Dziura była praktycznie wielkości tatuażu i nie do końca w tym miejscu, w którym miał być tatuaż. Byli klienci przynoszący swoje własne klapeczki na sesję, chyba żeby poczuć się bardziej jak w domu. Były też nietypowe sytuacje z mojej strony, gdzie swoim niezdarstwem zrzuciłem lampę wiszącą nad klientem wprost na niego.

Opowiedz o swoim hobby, jak spędzasz wolne chwile?

  1. Hobby, któremu bym się oddawał w pełni chyba nie mam. Jestem amatorem akwarystyki, sztuki fotografii oraz od niedawna motocyklistą. Cały wolny czas, chyba dla własnej zguby spędzam na kanapie, przed YouTube’m lub też innymi mediami społecznościowymi.

Gdzie widzisz się za rok, pięć czy 10 lat?

  1. Za rok, pięć czy też dziesięć widzę się w tym samym miejscu, w którym jestem dziś. Mam to szczęście, że pracuje z fajnymi ludźmi i w studiu, w którym czuję się jak w domu. Jedyne na co mam nadzieję, że będę jeszcze lepszym artystą i nie popadnę w rutynę.

Zachęcamy do śledzenia mediów społecznościowych tego artysty.

Tatuaże akwarelowe/szkicowe

Tatuaże realistyczne